recenzje

Garmin Edge Touring

Podziel się tym artykułem:
Garmin Edge Touring

Od dawna planowałam zakup Garmina. Jednak jest to dość droga zabawka i ostatecznie zdecydowałam się na zakup jednego z tańszych modeli, czyli Garmin Edge Touring.

Garmin Edge Touring kupiłam głównie z myślą o nawigacji oraz rejestrowaniu trasy. Wcześniej drogę nagrywałam za pomocą telefonów, ale nie zawsze ogarniały one temat. Chciałam mieć coś co pełni także rolę licznika i jest zawsze na widoku.

Jeśli chodzi o rejestrowanie trasy, to Garmin spisuje się bardzo dobrze i nie gubi sygnału. Ponieważ przewyższenia bierze z mapy, to czasem potrafi jednak zawyżyć lub zaniżyć lekko łączną sumę przewyższeń (zazwyczaj w terenie). Tutaj też do zakłamania często dochodzi po wrzuceniu trasy na Stravę (przy dłuższych wycieczkach po górach potrafi dodać nawet 500 m więcej!).

Z nawigowaniem Garmin Edge Touring dość dobrze sobie radzi, jeśli załadujemy do niego wcześniej ślad gpx. Kierowałam się nim podczas wyprawy po Alpach i nawet nieźle mnie prowadził. Można do niego także wgrać różnego typu mapy, jednak przyznam, że korzystam tylko z tych garminowskich, bo średnio sobie radzę z takimi technicznymi rzeczami 😉
Za jego pomocą możemy również na bieżąco wyznaczyć trasę, ale jak to bywa z nawigacją- często może nas wtedy poprowadzić dziwnymi, kiepskimi drogami.
Niestety Garmin czasem potrafi się zawiesić podczas nawigacji.

Garmin Edge Touring

Bateria w tym modelu Garmina trzyma dość długo, bo ok 13 godzin (bez włączonej nawigacji), a z nawigacją ok. 9 godz. To bardzo praktyczne rozwiązanie na długie trasy, kiedy zamierzamy nagrywać trasę, ale jednocześnie nie chcemy marnować baterii w telefonie. Dodatkowo, jeśli zabierzemy ze sobą powerbanka oraz kabel mini USB, to Garmina możemy ładować w trakcie jazdy.

Garmina szybko montuje się i ściąga z kierownicy. Dobrze i stabilnie się trzyma. Jest odporny na deszcz, błoto i upadki. Po ponad roku użytkowania jest w bardzo dobrym stanie. Bez mocowania waży 96 gram.

Pompka Blackburn Airstik 2Stage

Garmin Edge Touring posiada dotykowy, kolorowy ekran z podświetleniem oraz dwa przyciski do włączania i wyłączania (lub pauzowania) trasy. Ogólnie jednak w dobie telefonów, które posiadają ekran szybko reagujący na dotyk- tak w tym przypadku ten model Garmina wymaga sporej zręczności i cierpliwości 😉

Jeśli chodzi o funkcje – w tym Garminie są one dość ubogie. Model ten ogranicza się do podstawowych opcji, takich jak: dystans, aktualna/średnia/maksymalna prędkość, aktualna wysokość, przewyższenia, godzina. Brakuje funkcji takich jak np. temperatura, nachylenie. Nie ma też pomiaru kadencji ani pulsometru (dostępny tylko w droższym Garmin Edge Touring Plus, nawet jeśli pulsometr dokupimy osobno, to do tego modelu go nie podłączymy).

Do obsługi Garmina przy pomocy komputera należy pobrać program Garmin Connect. Instalacja i konfiguracja przebiega całkiem sprawnie, a po ustawieniu automatycznego eksportu tras do Stravy, w zasadzie nie muszę już do niego więcej zaglądać – po podłączeniu urządzenia do komputera, synchronizacja z serwerami Garmin Connect przebiega automatycznie.
Brakuje jednak funkcji połączenia ze smartfonem, tak aby synchronizacja była możliwa gdy nie mamy do dyspozycji komputera – np. w trakcie wakacyjnego wyjazdu.

Cena Garmin Edge Touring wynosi ok. 800 zł (kiedy ja go kupowałam, kosztował jeszcze niecałe 700 zł), co jednak i tak jest dość niską kwotą w porównaniu do modeli Garmina z wyższej półki.

Garmin Edge Touring

Podsumowując, Garmin Edge Touring to dobra opcja dla osób, którym zależy przede wszystkim na rejestrowaniu trasy oraz nawigacji przy zachowaniu jednocześnie podstawowych funkcji licznika. To dobre rozwiązanie zwłaszcza jeśli planujemy dłuższe wypady. Natomiast, jeśli zamierzamy robić konkretne treningi, to wówczas lepiej dołożyć trochę więcej pieniędzy i kupić droższy model Garmina lub inny rodzaj nawigacji np. Polar, który będzie rozbudowany o dodatkowe funkcje. Mi zaczynało brakować niektórych opcji (zwłaszcza pulsomtetru), dlatego planuję niedługo zakup nowego modelu Garmina.

Komentarze

  • Podpowiem jeśli ktoś nie chce wydawać koszmarnych pieniędzy na komputerki z gps są dostępne za nieduże pieniądze rejestratory tras. Sam korzystałem często jak jeszcze smartfony to było coś.

    Tak jak piszesz wadą licznika który prezentujesz jest brak kadencji i pulsometru. Dla mnie jedną z ważniejszych funkcji to jednak kadencja.

    Polecam też liczniki Mio z kadencją i pulsometr są też wszystkie dane jak, nachylenie wysokość, temperatura, ciśnienie, kalorie itp. Wersja mono z nawigacją typu podążaj za ścieżką wgraną z mapy google można już za 500zł kupić jak się trafi na promocję.

  • Hej, pytanie w sprawie garmina. Właśnie jestem na etapie wyboru nawigacji na rower i w związku z tym mam pytanie, czy ten model posiada wgrane mapy czy trzeba je dokupić? P.S. Artykuł o wyprawie w Alpy – miodzio :) Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *