porady

System bezdętkowy

Podziel się tym artykułem:
14877157_1086357371420010_705024582_n

System bezdętkowy świetnie sprawdza się podczas jazdy w terenie. Nic więc dziwnego, że coraz więcej rowerzystów decyduje się na takie rozwiązanie.

System bezdętkowy – wady i zalety

Jazda bez dętek ma wiele zalet. Przede wszystkim opony zalane mleczkiem powinny być lżejsze. W dodatku, zazwyczaj nie musimy zabierać ze sobą zapasowej dętki i pompki. Opona w systemie bezdętkowym jest bowiem bardzo mało podatna na uszkodzenia- małe dziury zazwyczaj są zalepiane przez mleczko. Ryzykowne jest tylko mocne przecięcie opony, które może spowodować szybką utratę mleczka- jednak takie sytuacje zdarzają się bardzo rzadko.

Dużą zaletą systemu bezdętkowego jest również lepsza przyczepność- możemy ustawić bardzo niskie ciśnienie w oponach bez obawy o złapanie snejka (podwójny kapeć spowodowany dobiciem dętki do obręczy koła). Takie rozwiązanie ma bardzo praktyczne zastosowanie podczas jazdy w trudnym terenie. Dzięki niższemu ciśnieniu w oponach możemy bowiem szybciej pokonywać technicznie odcinki np. zjazdy po kamieniach albo po mokrej nawierzchni.

Wadą systemu bezdętkowego jest ograniczony wybór i wyższa cena kół, które posiadają to rozwiązanie. Dodatkowym kosztem jest również zakup mleczka – od ok. 5 do 20 zł na koło, w zależności od producenta i pojemności butelki. Konieczny może się okazać również zakup specjalnej taśmy (jedna rolka w cenie ok. 20 zł wystarczy na dwa koła) oraz wentyli (40-70 zł komplet), jeśli zestaw ten nie został dołączony do kół.
Ponadto, zalanie opon mleczkiem nie jest aż takie proste i wiele osób oddaje w tym celu koła do serwisu.

Zazwyczaj też system bezdętkowy ogranicza nas do jazdy na tylko jednym zestawie opon- nie będziemy przecież zmieniać co chwilę mleczka (które tanie nie jest) tylko po to, aby przełożyć inne opony. Oczywiście, można mieć dwa zestawy kół na różnych oponach- np. jedne pod trudny teren, a drugie cieńsze, lżejsze np. na szutrowe trasy. Jednak dwa komplety kół to dość drogie rozwiązanie, na które nie każdy może sobie pozwolić. Dlatego ja używam dość uniwersalnych terenowych opon, a do jazdy po asfaltach mam rower szosowy.

Mleczko najlepiej wymieniać co 2-3 miesiące. Kiedy mleko jest stare- zmienia się swoją konsystencję z płynnej na grudkowatą. Możemy to usłyszeć, kiedy zakręcimy kołem (odgłos toczączej się wewnątrz koła „piłeczki”). Trzeba również pamiętać, że podczas ciężkich warunków atmosferycznych np. upały albo mrozy- mleczko może szybciej stracić swoje właściwości.

Jeśli chodzi o moją opinię- to od dwóch lat jeżdżę w systemie bezdętkowym i do tej pory złapałam tylko jednego kapcia (w zimie mleczko nie uszczelniło dziury w temperaturze poniżej – 10 stopni- ale prawodopodobnie było już stare). Pamiętam, że po przejściu na ten system odczułam bardzo wielką zmianę na plus jeśli chodzi o komfort jazdy- opony zdecydowanie lepiej trzymały się podłoża. Niższe ciśnienie pozwoliło mi na więcej szaleństwa w terenie i znacznie ułatwiło pokonywanie trudniejszych odcinków technicznych.

Jednocześnie, zanim kupiłam rower szosowy- jeździłam również sporo po asfaltach (czasami ponad 250 km podczas jednego wypadu) i nie zabierałam ze sobą nawet dętki i pompki. Minusem jest jednak ograniczone ciśnienie opon – w moim przypadku są to według instrukcji 3 bary. I należy tego przestrzegać- nie zdając sobie sprawy z tego ograniczenia, w trakcie pompowania, moja opona (jeszcze w Cubie) przy ciśnieniu ok. 3.7 barów rozszczelniła się (co przypominało raczej eksplozję).
Na maratonach taki system świetnie się sprawdził (na wyścigi również nie zabieram ze sobą zapasowej dętki i pompki) i nie wyobrażam sobie teraz jazdy bez systemu bezdętkowego.

Stan’s NoTubes

Mój Kross został fabrycznie wyposażony w koła SRAM Rise 40 przystosowane do systemu tubeless, a w komplecie otrzymałam specjalne taśmy z wentylkami. Próba uszczelnienia opon Schwalbe Racing Ralph przy użyciu pompki podłogowej oraz mleczka Stan’s NoTubes przebiegała bardzo topornie. Koła w końcu udało się uszczelnić, ale nie na długo. Po feralnym starcie, postanowiłam wrócić do sprawdzonego systemu Stan’s NoTubes, który świetnie sprawdzał się w Cubie.
Zdecydowałam się na obręcze ZTR Crest od tego producenta, lekkie piasty Novatec i cieniownane szprychy.
Na obręcze należy najpierw nakleić specjalną taśmę NoTubes, tak aby mleczko nie wyciekło przez otwory do szprych. W miejscu na wentyl robimy małą dziurkę w taśmie i przekładamy przez nią wentyl.
Jeśli chodzi o opony, to ja ponownie wybrałam zwykłe zwijane Vittorie (nie specjalną wersję TNT, które ciężko byłoby nałożyć na obręcz Stan’s NoTubes).
Brzegi opony zwilżamy wodą z mydłem i nakładamy na obręcz tak, aby zostawić miejsce, przez które na koniec wlewamy mleczko (ilość podana na opakowaniu). Następnie przekręcamy koło o 180 stopni i kończymy nakładanie opony.
Trzymając koło w powietrzu, dynamicznie pompujemy oponę pompką nożną, a na koniec trochę kręcimy i potrząsamy kołem tak, aby mleczko uszczelniło nieszczelne miejsca.

Podsumowanie

System tubless to praktyczne rozwiązanie, zwłaszcza jeśli jeździmy dużo w terenie oraz startujemy w wyścigach mtb. Chociaż wymiana mleczka w oponach wymaga trochę więcej czasu i pieniędzy- to naprawdę warto przekonać się do tego systemu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *