porady

Jak się przygotować do Everestingu

Podziel się tym artykułem:
DSC00870

Everesting to wyzwanie polegające na zrobieniu w ciągu jednej jazdy i na tym samym podjeździe, przynajmniej 8 848 m przewyższeń, czyli tyle, ile ma najwyższa góra świata- Mount Everest. W tym roku udało mi się wykonać to zadanie, o czym można przeczytać tutaj. Poniżej znajdziecie praktyczne wskazówki i moje spostrzeżenia dotyczące przygotowań do tego wyzwania oraz jego realizacji.

Treningi

Aby ukończyć Everesting trzeba mieć dobrą wytrzymałość- nie tylko fizyczną, ale przede wszystkim psychiczną. Silna głowa to podstawa sukcesu. Dlatego warto dużo wcześniej trenować nie tylko podjazdy, ale też długodystansowe jazdy, tak aby przyzwyczaić nasz organizm do całodniowej jazdy w siodle. Kiedy więc tylko poczujesz, że jesteś w szczycie formy- czekaj na odpowiednie warunki i atakuj!

Wybór podjazdu

Wybierz podjazd, który dobrze znasz i lubisz. Najlepiej też, aby był blisko miejsca zamieszkania- wtedy łatwiej jest ogarnąć to logistycznie. Przyjrzyj się też dobrze profilowi podjazdu. Większe nachylenie oznacza mniej powtórzeń i krótszy dystans, ale warto pamiętać o tym, że po wielogodzinnej jeździe „wspinaczka” na takich stromych odcinkach może już być trochę męcząca. Warto również przed rozpoczęciem jazdy przeliczyć sobie, ile powtórzeń musimy wykonać, aby ukończyć to wyzwanie. Pomocny może być np. taki kalkulator. Dla pewności zrób kilka podjazdów więcej niż potrzeba- tak na wszelki wypadek.

Tuż przed startem …

Oszczędzaj siły. Ja przed Everestingiem zrobiłam sobie dwudniową przerwę od roweru. Spróbuj się zrelaksować, wyciszyć. Wyśpij się porządnie, chociaż nie jest to łatwe. Zjedz porządny obiad. Spakuj się najlepiej dzień przed wyjazdem- tak, żeby nie zaprzątać sobie już później tym głowy. Podobnie zrób z rowerem- zadbaj o niego już dużo wcześniej, tak żeby mieć pewność, że wszystko działa jak należy. Po przebudzeniu zjedz lekki posiłek, zrób krótką rozgrzewkę i … zaczynaj!

Kiedy zacząć?

Podczas Everestingu zdecydowałam się na rozpoczęcie jazdy o 22.00, tuż po zapadnięciu zmroku. Według mnie jest to lepsze rozwiązanie, bo nocą jedzie się o wiele ciężej- jest chłodniej, podjazd się dłuży, trzeba bardziej uważać na zjazdach. Wiadomo, że z każdym kolejnym podjazdem jest coraz trudniej- będziemy bardziej znużeni i zmęczeni jazdą. Jeśli więc udało nam się przetrwać noc, to najgorsze mamy już właściwie za sobą. Przynajmniej ja to sobie tak tłumaczyłam:) W trakcie nocnej jazdy należy oczywiście pamiętać o dobrym oświetleniu. Na zjazdy warto też zakładać czołówkę, zwłaszcza jeśli nawierzchnia jest kiepskiej jakości.

Wsparcie

Jeśli masz taką możliwość- poproś kogoś, aby cię wspierał na trasie podczas wyzwania. Taki suport naprawdę dużo daje- nie musisz wozić ze sobą dodatkowych kilogramów, ani zajmować się zaopatrzeniem i dokumentowaniem trasy np. w postaci zdjęć i filmów. Proste czynności, takie jak np., wymiana bidonów czy baterii- po wielu godzinach na rowerze zabierają nam dodatkowy czas i energię. Dodatkowo, wsparcie drugiej osoby jest bardzo motywujące i szczególnie ważne w trakcie przezwyciężania kryzysów na trasie. Sama świadomość tego, że ktoś w każdej chwili może wyskoczyć do sklepu i kupić wam zimną colę lub to, na co macie aktualnie ochotę- bardzo dobrze wpływa na psychikę;)

Z dopingiem czy bez?

Oczywiście nie chodzi tu o żadne środki wspomagające, ale o wsparcie znajomych na trasie:) Niektórzy ogłaszają np. na forum, że robią danego dnia Everesting i zapraszają chętnych do kibicowania im podczas jazdy, a także wspólnego przejechania części trasy. Jest to na pewno bardzo mobilizujące, zwłaszcza w trakcie trudnych momentów np. podczas niekorzystnej pogody, czy dużego zmęczenia. Wiadomo- razem zawsze raźniej. Część osób (tak jak ja) woli natomiast realizować to zadanie w samotności. U mnie głównym powodem była niepewność. Nie wiedziałam, czy dam radę ukończyć to wyzwanie, więc wybrałam jazdę solo. Poinformowałam jednak o moich zamiarach sporo znajomych, którzy wspierali mnie na odległość, dzięki czemu miałam dodatkową motywację do jazdy.

Odżywianie w trakcie jazdy

Przed wyjazdem przygotuj sobie sporo jedzenia, które dostarczy ci dobrej energii, ale także takiego, które lubisz. Wsłuchaj się w to, co podpowiada ci twój organizm i jedz to, na co masz aktualnie ochotę. Jedz regularnie, nawet kiedy nie czujesz głodu, żeby cię nie odcięło gdzieś na trasie. Ja na to wyzwanie zabrałam ze sobą reklamówkę jedzenia. Czego tam nie było! Kiść bananów, muffinki na słodko, muffinki ryżowe, makaron z pesto, kabanosy, słodycze, suche bułki. Przygotowałam się jak na całodniowy wypad. Everesting jest jednak bardzo dużym wysiłkiem dla organizmu. Wyzwanie to zweryfikowało trochę moje plany żywieniowe. Podczas jazdy miałam problem z przyjmowaniem pokarmów stałych. Podchodziły mi do gardła. Ciężko było cokolwiek przełknąć. Wyjątkiem były batony energetyczne musli, które jadłam po każdym zjeździe. Dlatego teraz już wiem, że podczas drugiego podejścia (tak, planuję to jeszcze powtórzyć:) )zabiorę ze sobą także płynne pokarmy np.zupę i żele. Dodam, że w trakcie wyzwania nie robiłam zbyt długich przerw na jedzenie. Jadłam podczas jazdy (na początku podjazdu, kiedy nachylenie było jeszcze małe) albo robiłam krótką przerwę już na samym szczycie (jadłam wtedy na stojąco). Myślę, że dobrym pomysłem jest też jedzenie podczas zjazdów, ale akurat na wybranym przeze mnie fragmencie wolałam być skoncentrowana na jeździe ze względu na zły stan nawierzchni. No i jeszcze jedna ważna rzecz: odpowiednie nawadnianie. Ja piłam przez cały czas ten sam, sprawdzony izotonik (High5 Energy Source Plus – polecam! ). Na jeden podjazd wystarczał mi jeden bidon. Piłam więc całkiem sporo, biorąc pod uwagę, że jestem drobną osobą, a temperatura powietrza była wówczas w normie.

Rejestrowanie trasy

Zgłoszenie ukończonego Everestingu wysła się za pomocą Stravy (serwis podobny do Endomondo). Warto używać więcej niż jednego urządzenia do rejestracji trasy, bo przy tak długim dystansie i czasie jazdy może pójść coś nie tak.

Co ze sobą zabrać?

  • Dobre oświetlenie. Jest niezbędne podczas całonocnej jazdy. Warto też na zjazdy zabrać ze sobą czołówkę- zawsze jest to dodatkowe źródło światła, które zapewni ci większe bezpieczeństwo na trasie.
  • Zapas jedzenia i picia. (Patrz pkt 7).
  • Wygodne, sprawdzone spodenki i siodełko. Spędzisz wiele godzin w siodle. Warto więc zadbać o odpowiedni komfort. Ja dodatkowo zabrałam ze sobą jeszcze krem na otarcia (polecam krem firmy Assos).
  • Mini apteczkę. Bo zawsze lepiej ją mieć przy sobie.
  • Narzędzia i części zamienne. O dętce każdy pamięta, ale warto mieć też ze sobą zapasowe klocki hamulcowe (w końcu mamy dużo hamowania na zjazdach) i smar do łańcucha.
  • Telefon, Garmin. (patrz pkt 8).
  • Zapasowe akumulatory/powerbanki. Rejestrowanie trasy gps pożera szybko baterię i zarówno Garmin jak i telefon nie poradzą sobie bez doładowania w trakcie całodniowej jazdy.
  • Dodatkowe ubrania na zmianę. Jest to prawie całodobowa jazda, więc wiadomo, że pogoda, zwłaszcza w górach, może być kapryśna. W przepoconych ubraniach podczas zjazdów jest też zdecydowanie chłodniej. Przydatna na pewno będzie więc bluza i kurtka przeciwdeszczowa. Na wszelki wypadek, warto też zabrać ubrania na zmianę- gdyby zmoczył nas deszcz albo jeśli chcielibyście przebrać przepoconą już koszulkę.
  • Aparat. Warto mieć chociaż trochę zdjęć na pamiątkę. Jest to także jakiś dowód na to, że ukończyliśmy wyzwanie.
  • Muzyka. Warto przygotować sobie ulubioną playlistę, aby przyjemniej nam się kręciło w samotności:)

Dodatkowe wskazówki

  • Staraj się nie forsować tempa. Rozłóż siły na cały dzień. Utrzymuj taką intensywność, która pozwoli ci na pokonywanie kolejnych podjazdów w podobnym czasie.
  • Nie daj się sprowokować. Jeśli ktoś cię wyprzedza na podjeździe- zignoruj go. Pamiętaj, że nie jesteś tutaj, aby się ścigać. Jedź swoim tempem.
  • Nie rób za długich przerw. Nie dopuść do tego, aby twój organizm przeszedł w stan odpoczynku. Podczas Everestingu robiłam tylko krótkie przerwy na szczycie, w trakcie których w ogóle nie siadałam, bo wolałam odpoczywać na zjazdach.
  • Sprawdź prognozy. Załamanie pogody może pokrzyżować ci plany.
DSC00888

Końcowe uwagi

Na koniec, warto zaznaczyć, że Everesting to spore wyzwanie dla naszego ciała i umysłu. Każdy inaczej reaguje na takie zmęczenie, dlatego powyższe wskazówki są dosyć subiektywne. Mam nadzieję, że ten artykuł zainspiruje was do działania. Jeśli uda wam się ukończyć Everesting – prześlijcie formularz na stronę veloviewer.com Więcej informacji znajdziecie też pod tym adresem. Powodzenia i do zobaczenia wkrótce na Hall of Fame:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *